UWAGA!

!!!OPOWIADANIE MOŻE ZAWIERAĆ PRZEKLEŃSTWA ORAZ SCENY EROTYCZNE!!!





piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 19

- Byłam u twojego taty, ale powiedział, że uciekłaś z domu. Co się stało? - spytała przyjaciółka, podchodząc do mnie.
Nagle, spojrzała na Karen i zrobiła zszokowaną minę. Chyba własnym oczom nie wierzyła.
- Karen? - zapytała powolnym głosem.
- Cześć Grace. - dziewczyna spojrzała się na nią, po czym wstała i z uśmiechem przytuliła swoją młodszą siostrę.
- Gdzie się podziewałaś? - spytała.
- Ah tu i tam. Lepiej ci powiem w domu. Jeżeli mogę nadal do niego wejść.
- Oczywiście, że tak! - obie usiadły.
Grace cały czas nie mogła w to uwierzyć.
- Właśnie rozmawiałam z twoją przyjaciółką, że zamierzam jej pomóc dorwać tego gwałciciela.
- Pamiętasz jak on wygląda? - zwróciła się do mnie Grace - Dlaczego uciekłaś z domu?
- Nie, a uciekłam bo tata wyzwał mnie o dziwki, przez to, że mam dziecko w sobie, przy czym mnie uraził.
Dziewczyna zrobiła dziwną jak i smutną minę,
- Mike będzie pewnie zadowolony, jak się dowie, że będzie tatą.
Jej starsza siostra się dziwnie zaczęła na nią patrzeć.
- Mike? A on czasem nie jest z ta brunetką? Jak jej było... - zaczęła się zastanawiać - Nikolina? Tak, Nikolina.
-O czym ona mówi? - zdziwiła się przyjaciółka.
- Wczoraj jak byłyśmy w trojkę w Pizzerii, to przyszedł Mike, który przytulił Nikolinę i razem odeszli.
- Co ty gadasz?
- Nie mam ochoty jakoś na nich patrzeć, a po za tym dziecko możne być nie Mike'a, a Jason'a.
- Obie siostry się na siebie zaczęły gapić.
- Jak Jason'a?
No pięknie! Chyba Grace nie jest w temacie, Tym bardziej jej siostra.
- Tak to.
Po chwili, zadzwonił mój telefon. O wilku mowa! Przeprosiłam na moment dziewczyny i odsunęłam się, aby odebrać.
- Jesteś zajęta? - spytał.
- Nie. A coś się stało?
- Chciałbym abyś do mnie przyszła. Mam niespodziankę.
- Już idę.
Rozłączyłam się i wróciłam.
- Słuchajcie, muszę pilnie iść. Mam jeszcze jedną sprawę do ciebie, Grace. Mogę dzisiaj u ciebie przenocować?
- Chciałam spędzić te noc z Karen. Wiesz.....
- Jasne. Nie ma sprawy. - uśmiechnęłąm się lekko - To będę u Jason'a spała. Znowu.
Wyszłam z restauracji i nie minęło nawet pięć minut, a już znalazłam się przy mieszkaniu chłopaka. Zamiast zapukać, chwyciłam za klamkę i drzwi się uchyliły. Weszłam do środka. Na stoliku w korytarzu, widniała kartka z napisem "Aria". Chwyciłam ją i otworzyłam. Napisane było, że mam się udać do kuchni po resztę wskazówek. Weszłam tam i nic. Szukałam. Niestety, nic nie rzucało się tajemniczego w oczy. Czego mam szukać? Nagle, zwróciłam uwagę na kolejną kartkę, która była na lodówce. Była w moim ulubionym kolorze. Chwyciłam ją i otworzyłam, przy czym przeczytałam jej treść: "Kolacja wśród pięknej gwiezdnej nocy, a łóżko ułożone z płatek czerwonych róż. Bijące serce biło coraz mocniej. Moje i Twoje. Znajdziesz Mnie między niebem, a różami, J.". Zdziwiłam się. Co maja znaczyć te słowa? Dostrzegłam, że Jason jest romantykiem. Mike też kiedyś taki było. Nie no, znowu. Próbowałam zrozumieć, co miał na myśli pisząc, że jest między niebem, a różami. Może chodzi, że mam wrócić do początku karteczki? A może się mylę? Jason ma łóżko na pietrze. Postanowiłam się tam udać i wejść do jego sypialni. Niestety, gdy nacisnęłam klamkę, nie mogłam otworzyć drzwi. Jakby zamknął je na klucz. Zaczęło się to robić podejrzane. Na dworze nie było jeszcze ciemno, więc nie chodzi o gwiazdy i kolację. Chyba. Zeszłam na dól i dopiero teraz zwróciłam uwagę, że przy drzwiach od piwnicy leży kartka. Podniosłam ją. "Ciepło.". Czyżbym zbliżała się do rozwiązania zagadki? Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Było trochę ciemno, lecz spokojnymi i powolnymi krokami zeszłam ze schodów. Po chwili, widziałam światło. Szłam głębiej. Własnym oczom nie wierzyłam! Było tak niebiesko, że prawie straciłam wzrok. Na górze widziałam namalowane gwiazdy. To o to chodziło w romantycznym wierszyku?
- Gratulację. Udało ci się, Ario. - usłyszałam jego głos.
Spojrzałam się w stronę głosu i zobaczyłam okrągły stół, z talerzami, potrawami i dwiema czerwonymi świecami, a chłopak trzymał w ręce długa czerwoną różę. Chyba się zaczęłam rumienić. Podeszłam i wtuliłam się w niego, po czym wręczył mi kwiat, którego od razu przybliżyłam do swojego nosa.
- Z jakiej to okazji? - spytałam, odkładając różę na stół.
- Bez żadnej. Chciałem tobie zrobić przyjemność. - oświadczył.
Czułam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Zamierzałam już usiąść przy stole, gdy Jason odsunął specjalnie dla mnie krzesło. To miłe z jego strony. Chłopak otworzył pokrywy i zauważyłam, ze przygotował ryż w sosie pomidorowym, do tego okrągłe bułki oraz małe kruche ciasteczka. Nie zabrakło oczywiście zapiekanki, serduszkowej sałatki warzywnej i czerwonego wina. Jason chwycił za butelkę otworzył ją i nalał nam po lampce. Po chwili, nałożył mi trochę zapiekanki. Mój uśmiech nie schodził z twarzy. Ukroiłam trochę i zaczęłam konsumować. Byłą pyszna.
- Sam to wszystko przygotowałeś? - spytałam, przeżuwając jedzenie.
- Nie, zamówiłem u znanego szefa kuchni. - zaśmiał się - Żartuję. To wszystko moja zasługa. Nawet tutejsze gwiazdy, które nam towarzyszą, kochanie.
Czułam, że moje policzki się rumienią.
- Może wzniesiemy toast? - chłopak chwycił za kieliszek.
Zrobiłam tak samo. Nagle, przyszła mi do głowy myśl czy powinnam. Zaczęłam się bać, że przez mały łyk, mogę je stracić.
- Za co? - spytałam chłopaka.
- Za nas. Abyśmy żyli długo i szczęśliwie razem. - uśmiechał się cały czas.
Muszę mu o tym powiedzieć. Na pewno się zorientuje, jak nie wezmę do ust wina. Stuknęliśmy się kieliszkami i przybliżałam swój już do ust, gdy nagle odstawiłam go na miejsce.
- Jason, muszę tobie coś powiedzieć. - zaczęłam, po czym wzięłam głęboki wdech.
- Nie smakuje tobie wino? - zapytał zdziwiony.
- Nie. Wino pewnie jest pyszne, ale nie mogę się go napić. Nie teraz.
- Przypomina ci tego typa z piwem? - gdybał.
Przez chwilę zaczęłam się zastanawiać, czy jak mu o tym powiem, to mnie będzie wyzywał czy nie. Wstałam od stołu i postanowiłam usiąść na jego kolanach. Jego uśmiech był coraz szerszy, że aż widziałam jego białe zęby. Wzięłam jego rękę i dotknęłam ją swojego brzucha, przy czym moja ręka cały czas dotykała jego. Uśmiech mu zbladł.
- Już wiesz, dlaczego nie mogę się napić wina. - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
Jason zaczął przesuwać dłoń na brzuchu i jego zdziwienie nie ustępowało. Miałam przeczucie, że jego mina nie wróży nic dobrego. Nagle, jego twarz zaczęła promienieć.
- Będziemy mieli dziecko. - powiedział po dłużej chwili milczenia.
Moje obawy poszły w zapomnienie. Przybliżyłam swoją twarz do niego i mocno pocałowałam. Namiętnie.
- Tak, Jason'ie.  - wstałam i usiadłam z powrotem na swoje miejsce.
Chłopak wziął mój kieliszek i poszedł na chwile do góry. Gdy wrócił, to w kieliszku znajdowała się gazowana woda. Podał mi go i chwycił swój.
- Wznieśmy jeszcze raz toast. Za nas i nasze rosnące szczęście. - stuknęliśmy się kieliszkami i zamoczyliśmy język w napojach.
Nie sądziłam, że tak się to wszystko potoczy. Ciesze się, że Jason nie jest agresywny i wściekły. Mike na pewno by uciekł, twierdząc po tym moim żarcie. Po co go teraz wspominam w tak romantycznej dla mnie i Jason'a chwili? Zaczęliśmy jeść ciasteczka. Przez moment myślałam, że połamie sobie zęby. Jak na kruche, były zbyt twarde. Stwierdzam, że na cukiernika się nie nadaje. Chłopak nałożył na swój widelec trochę sałatki i przesunął go do moich ust. Spróbowałam. Wyszła mu rewelacyjnie! Po chwili, sama sobie ją nałożyłam.
- Może zatańczymy? - zaproponował.
- Nie mamy muzyki. - odparłam, popijać jedzenie wodą.
Chłopak wstał z miejsca i podszedł radia. Wcisnął jakiś guzik, i zaczęła grać nowa piosenka Ellie Goulding.
- A teraz? - spytał ponownie, przy czym wyciągnął swoja dłoń.
Chwyciłam ją i wstałam. Udaliśmy się niemal na środek piwnicy. Wtuliłam się w Jason'a i zaczęliśmy powolny tanieć. Czułam się taka szczęśliwa. Muzyka zaczynała przyśpieszać. Chłopak spojrzał na mnie i odsunął się ode mnie, niepuszczający mojej dłoni. Zaczęliśmy się kręcić w kółko. Zrobiłam taki obrót, że byłam otulona jego ramieniem. Spojrzałam mu prosto w oczy. Znów mnie odsunął, ale tylko na chwilę. Przybliżyliśmy się do siebie i robiliśmy szybkie kółka. Nasze oczy były tak blisko siebie. Znów mną okręcił. Moje włosy zaczęły falować. Nagle, pochylił mnie do tyłu, mocno mnie trzymając. Gdy piosenka ucichła, Jason namiętnie mnie pocałował po czym podniósł. Ten moment na zawsze utkwi w mojej pamięci.
- Nie sądziłam, że jesteś takim romantykiem. - przyznałam, po czym oboje usiedliśmy przy stole.
- Chyba wszystkiego jeszcze o mnie nie wiesz. - uśmiechnął się i zaciął jeść.
Miał rację. Muszę go lepiej rozgryźć, poznać. Gdy wszystko zniknęło z naszych talerzy, udaliśmy się na górę.
- Próbowałam wejść do sypialni, ale jest ona zamknięta. - przypomniało mi się.
- Wiem. - powiedział krótko.
Zdziwiłam się. Czyżby kolacja to nie jest tylko jedna niespodzianka? Jason wyjął z kieszeni spodni klucz i wsadził go do zamka, po czym przekręcił w prawo. Otworzyły się, a moim oczom ukazało się pięknie pościelone łózko, a wokół niego leżały płatki róż. Przez chwilę myślałam, że to jest sen. Weszliśmy do pokoju i położyliśmy się. Zaczęłam delikatnie dotykać jego ramienia. Jego dłoń za to, powędrowała na moje pośladki, które przez moment zaczęły mnie boleć. Cofnął rękę.
- Coś nie tak zrobiłem? - spytał zaniepokojony.
- Nie. - odparłam bez wahania - Ten mężczyzna mocno mnie tam uderzał i.... przy dotyku mnie bolą.
Tym razem, dłoń powędrowała na moje plecy. Oczywiście za bluzką. Nasze usta się dotknęły. Widziałam, że on tego chce. Z drugiej strony, ja też. Przejechałam swoją ręką po jego torsie, po czym wsadziłam dłoń pod koszulę, którą powolnymi ruchami odpinałam. Przyszła mi do głowy pewna myśl, którą od razu powiedziałam na głos.
- Myślisz, że coś by się stało dziecku, gdybyśmy teraz się kochali? - patrzyłam mu w oczy.
- Nie wiem.
Nie chciałabym by coś się stało maleństwu przez nas. Mocno objęłam chłopaka. On zaś wziął głęboki wdech.
- Chciałbym się z tobą kochać. Pewnie ty też, ale tak zacząłem myśleć, że mógłbym uszkodzić fasolkę. Nie chciał bym ryzykować. - powiedział, załamanym głosem.
- Rozumiem, kochanie. Jestem tej samej myśli co ty. - musnęłam go.
Przez dłuższy czas, patrzeliśmy  na siebie i na róże wokół nas. Jason naprawdę się postarał by ten dzień był romantyczny. Nawet nie zwróciłam uwagi, że na dworze zrobiło się już ciemno, a zegar wybijał pomału dwudziesta drugą. Jak ten czas szybko leci.  Nagle, poczułam się już śpiąca. Położyliśmy się z Jason'em wygodnie, przy czym byłam bardzo mocno wtulona w jego palące ramiona. Jego dłoń powędrowała na mój brzuch. Uśmiechnęłam się do samej siebie.

***
Obudził mnie dźwięk mojej komórki. Zerwałam się z łózka i chwyciłam za telefon. Szefowa?
- Tak słucham? - niechcący ziewnęłam.
- Ario, czy możesz dzisiaj przyjść godzinkę wcześniej do pracy? - spytała, lecz brzmiało to jak rozkaz.
- Oczywiście.
- Poinformuj pana Jason'a. Nie odbiera telefonu.
- Dobrze proszę pani.
Rozłączyła się. Położyłam telefon na polce i usiadłam, po czym odwróciłam się do chłopaka by go obudzić.
- Wstawaj, kochanie. - zaczęłam go szturchać - Szefowa dzwoniła. Mamy być godzinę wcześniej w pracy,
Chłopak otworzył oczy i się przeciągną, po czym spojrzał na mnie.
- Aria. Dzień dobry, - podniósł się i pocałował - Dlaczego mamy być wcześniej?
- Nie mam pojęcia.
- Która jest godzina? - spojrzał na zegarek i zerwał się z łóżka - O jasny gwint!
Również spojrzałam. Dochodziła ósma. Nie wiedziałam o co chodzi. zawsze chodzimy na dziewiątą. A teraz mamy myć godzinę wcze.... O cholera! Wstałam i pospiesznie zaczęłam się ubierać we wczorajsze ubrania. Zeszliśmy na dól. Chłopak odgrzał jakieś jedzenie z lodówki w mikrofalówce i zaczęliśmy je jeść. Zostało nam jeszcze pięć minut. Wybiegliśmy z mieszkania.

czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 18

Gdy otworzyłam oczy, to Jason'a przy mnie  nie było. Gdzie on poszedł? Ciesze się, że był całą noc przy mnie. Wstałam z łózka, aby się ubrać. Gdy spojrzałam na siniaki na moim ciele, to wszystko mi się przypomniało. Chciałabym, aby to był tylko sen. Przez chwilę zakręciło mi się w głowie, a nic wczoraj nie piłam, więc nie powinnam mieć kaca. Postanowiłam to zignorować. Zeszłam na dół, a Jason właśnie niósł tacę ze śniadaniem.
- Już wstałaś? Myślałem, że zrobię ci przyjemność śniadaniem do łózka. - zdziwił się na mój widok.
Postanowiłam nie psuć jego fantazji i grzecznie wróciłam z powrotem do łózka. Chłopak wszedł do pokoju i postawił tacę na moje kolana, po czym z uśmiechem pocałował w usta.
- Dzień dobry. - dodał.
- Dzień dobry mój książę.
Spojrzałam na talerz. Tosty z serem, jajecznica ze szczypiorkiem i do tego ciepłe kakao. Pycha!
- Zjesz ze mną? - spytałam.
- Z chęcią. - usiadł obok mnie.
Wziął jednego tosta z talerza, a ja chwyciłam za widelec i konsumowałam jajecznicę, cały czas nie odwracając wzroku od Jason'a. Nagle, zrobiło mi się niedobrze. Odłożyłam tacę, po czym wstałam i wbiegłam do łazienki, prawie zanurzając głowę w toalecie. Zwymiotowałam. Wstając, spłukałam i umyłam przy umywalce twarz i ręce. wróciłam do chłopaka.
- Dobrze się czujesz? - spytał.
- Nie. Odechciało mi się właśnie jeść. Chyba wrócę do domu.
- Ok. Martwię się o ciebie. - wstał i podszedł do mnie.
Kocham go za to. Jest taki troskliwy. Zeszłam na dół. Pożegnałam się z Jason'em i wyszłam. Po chwili dopiero zorientowałam się, że mam jego ubrania. A niech to... Nie miałam nawet przy sobie swojej torebki. Może moje rzeczy nadal są w tym parku. Postanowiłam tam wrócić. Gdy dotarłam, moich rzeczy nie było. Pewnie ten koleś je ukradł. Zawiedziona, wróciłam do domu. Gdy weszłam, widziałam, jak tata chodzi po kuchni. Poszłam tam. Była tam również pani Monic i Grace.
- Boże, córcia. - powiedział tata, podchodząc do mnie i mocno przytulając - Tak się wszyscy o ciebie baliśmy.
- Nic mi nie jest. Byłam u Jason'a. - powiedziałam, lecz teraz jakoś nie było mi do radości.
- Policjanci przynieśli twoje dokumenty.
- Policja tutaj była? - zszokowałam się słowami taty - Czego chcieli?
- Powiedzieli, że znaleźli twoją torebkę i ubrania. Podejrzewają, że zostałaś zgwałcona. - powiedziała przyjaciółka.
Spojrzałam na nich wszystkich. Widziałam, że byli i nadal są przerażeni.
- Grace, mogę z tobą pogadać u siebie w pokoju?
- Jasne.
Chwyciłam przyjaciółkę za rękę i udałyśmy się do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Odwracając się do niej, wzięłam głęboki wdech.
- Jak byłam w parku, to przysiadł się do mnie pewien mężczyzna. - powiedziałam, prawie ze łzami w oczach.
Dziewczyna miała lekko otwartą buzię.
- I co dalej? - dopytywała.
- Chodziłam z nim po parku, aż w końcu zaczął mnie bić, wyzywać i potem uprawiał ze mną morderczy seks. - łzy leciały mi coraz szybciej.
Usiadłam. Grace przytuliła mnie.
- O mój boże, Aria. - wykrztusiła - Tak mi przykro. Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś?
- Nie chciałam cię budzić.
- Nic by się nie stało. Może tylko reszta by mnie wyzywała, że rozmawiam o późnej godzinie przez telefon, ale bym wtedy wyszła na korytarz. Powiedz mi, jak udało ci się uciec od niego?
- Gdy się ubierał, to po prostu uciekłam. Myślałam, że będzie mnie gonił, lecz się myliłam. Udałam się do Jason'a.
- Oh....
Przyjaciółka wyjęła ze swojej torebki chusteczki i mi je podała, abym otarła łzy. Usłyszałyśmy pukanie. Otworzyłam i wparował tata.
- Masz. - podał mi pudełko, na którym widniał napis "Test".
- Co? Zwariowałeś? - oburzyłam się.
- Skoro zostałaś zgwałcona, to muszę mieć pewność, że nie zaszłaś. - wyszedł.
Spojrzałam na Grace. Otworzyłam pudełko i wyjęłam patyczek. Akurat zachciało mi się do toalety, wiec wyszłyśmy razem. Usiadłam na sedesie i przybliżyłam patyk do pochwy by puścić niewielką ilość moczu. Po krótkiej chwili, wyszłyśmy. Położyłam test na biurku w pokoju.
- Ile muszę czekać? - spytałam.
Grace chwyciła instrukcję.
- Minutę.
- Na pewno nie jestem. To nie możliwe, abym zaszła tak szybko.
- A widziałaś, że miał kondoma? - spytała.
- Nie.
Przechadzałam się po pokoju. Koleżanka spojrzała na wiszący zegarek.
- Już. - oznajmiła.
Miałam stracha. Bałam się go chwycić. Musiałam wziąć się w garść. Na pewno nie jestem. Na pewno. Podeszłam i chwyciłam patyk w dłoń. Spojrzałam na wynik. Po krótkiej chwili, chwyciłam się za głowę i zaczęłam płakać, przy czym upadłam na podłogę. Grace szybko do mnie podbiegła i spojrzała na test.
- O cholera, Aria. - wykrztusiła.
- Co ja mam teraz zrobić? - spytałam ze łzami.
- Nie wiem.
Spojrzałam jeszcze raz na wyniki.
- Muszę iść jak najszybciej do ginekologa. - powiedziałam, po czym wstałam i położyłam patyk na biurku - Lepiej by tata go nie widział.
- To poszukaj jakiegoś dobrego lekarza.
- Nie będę dzwonić. Udam się tam od razu. I ty pójdziesz ze mną.
- Co? - zdziwiła się.
Chwyciłam przyjaciółkę  i otworzyłam drzwi. Wbiegłyśmy na chwile do salonu.
- I jak? - spytał zdenerwowany tata.
- Nie wiem. Nic się nie pokazało. - skłamałam - Pójdę z Grace po drugi.
- Dobrze. Będziemy tutaj czekać.
Wyszłyśmy. Musze sobie przypomnieć, gdzie jest tutaj najbliższa przychodnia. Biegłyśmy po całej okolicy. W pewnym momencie, znalazłam prywatny gabinet. Weszłyśmy do środka. Zapukałam do pierwszego pokoju i weszłam.
- Dzień dobry. Nazywam się Aria i chciałam się dowiedzieć, czy przyjmuje pani bez umówienia się przez telefon.
- Tak. - ucieszyłam się.
Powiedziałam Grace, aby na mnie zaczekała. Usiadłam obok pani doktor.
- W czym mogę tobie pomóc? - spytała z uśmiechem i założonymi rękoma.
- Dzisiaj rano zrobiłam test i wyszło, że jestem w ciąży. Przykro mi o tym mówić, ale wczoraj zostałam zgwałcona i to raczej nie możliwe, abym tak szybko zaszła. - trochę posmutniałam. jak i lekarka
- Przykro mi, kochana. Mogę cię przebadać, lecz jak wiesz to nie jest gabinet na kasę chorych.
- Wiem. zapłacę,
- No dobrze. - wstała i zaczęła szykować łózko.
Denerwowałam się. Pani doktor kazała mi się położyć na łóżku. Zrobiłam tak. Podniosłam swoja bluzę, przy czym ona zaczęła się śmiać.
- Skoro mówiłaś, że zostałaś zgwałcona wczoraj, a dziś zrobiłaś pozytywny test, to na brzusznym USG nic się nie pokaże. Muszę ci zrobić USG dopochwowe. - powiedziała.
- Czyli? - spytałam zdziwiona.
- Rozszerz szeroko nogi.
Lekarka zajrzała przez jakieś urządzenie do mojej pochwy. Po jakieś chwili, przestała i kazała mi się ubrać.
- Mam dla pani dobre lub złe wiadomości.
- Słucham. - ubrałam się i usiadłam na krześle.
- Jest pani w ciąży, ale pani ciąża ma gdzieś ponad tydzień. Test ciążowy powinna pani wykonać po dwóch tygodniach od zapłodnienia.
- Ale test wyszedł, że jestem. A po za tym, jak ona trwa tydzień? - zszokowałam się.
- Jakby pani zrobiła drugi raz, to pewnie wyszedł by negatywny. Jadła pani dzisiaj coś?
- Tak, lecz od razu zwymiotowałam.
- To normalne.
Ona chyba siebie nie słyszy.
- Może się pani udać do domu i gratuluję.
Zszokowana, położyłam pieniądze na jej biurku. Wyszłam, lecz nic nie odpowiedziałam. NA  moment mnie zatrzymała i podarowała zdjęcie. Nie wiedziałam, że tak można. Wyszłyśmy z Grace z pomieszczenia.
- I co? - spytała.
Podałam jej zdjęcie i się zdziwiła. teraz bałam się powiedzieć o tym tacie. On mnie przecież zabije. Weszłyśmy do środka. Nigdzie nie widziałam taty. Udałyśmy się do pokoju. O dziwo on tam był i trzymał mój test w ręce. O cholera.
- Grace, czy możesz iść do domu? Chciałbym z córką porozmawiać na osobności.
- Tak, proszę pana. - powiedziała, po czym się ze mną pożegnała i odeszła.
Udałam się z tatą do salonu. Widziałam, że jest zdenerwowany. Nie wiedziałam co mam teraz powiedzieć.
- Tato, mogę ci wyjaśnić, że sama nie wiedziałam o tym.
- A co to do kurwy nędzy jest?! - wydarł się na mnie i machał przed oczyma patykiem.
Nagle, zobaczył, że trzymam zdjęcie w ręce. Wyrwał je i zaczął oglądać.
- A to? Też jakoś wytłumaczysz?!
- Udałam się do lekarza, aby się upewnić,
- Widzę, że się już upewniłaś! - nadal nie odstępował z wysokości tonu.
Miałam ochotę znów się popłakać, lecz pokazałam, że jestem twarda.
- Płód ma ponad tydzień. - powiedziałam po dłuższej chwili ciszy.
Tata spojrzał na mnie zdziwiony i zezłoszczony.
- Tydzień? Tydzień?! Ktoś jeszcze cię zgwałcił wcześniej?!
- Nie....
- A może porostu kurwa lubisz seks?! Zachowujesz się jak jakaś pieprzona dziwka!
Moje serce zamarło. Czułam jak napływają mi łzy do oczu. Zaczęłam się trząść. Tata stanął w miejscu.
- Córcia, przepraszam. Nie miałem tego na myśli. - powiedział normalnym tonem i podszedł do mnie, lecz ja się odsunęłam.
- Zostaw mnie w spokoju! - krzyknęłam i wybiegłam.
W tym momencie nienawidziłam swojego ojca. Jak mógł tak o mnie powiedzieć? Jason pewnie jest w pracy. Udałam się do Caffecake, lecz Jason'a nie było. Zamówiłam sobie cappuccino i wyszłam. Miałam ochotę się teraz komuś wyżalić.
- Co się stało? - spytał damski głos za mną. Odwróciłam się i była to Karen, siostra Grace.
- Mam ochotę umrzeć. - powiedziałam ze łzami.
Dziewczyna widziała, że coś się u mnie stało.
- Może pójdziemy do parku? Jest ładna pogoda.
- Nie! - krzyknęłam, po czym zmieniłam ton - Jakoś nie mam ochoty iść do parku.
- To chodźmy do mojej ulubionej restauracji. Podają tam niesamowite obiady.
Zgodziłam się i udałyśmy się tam. Karen zamówiła dla nas ziemniaki z kurczakiem w sosie pieczeniowym i do tego pepsi. Usiadłyśmy przy środkowym stoliku. Teraz wyczekiwała, że jej powiem co się stało.
- Dzisiaj dowiedziałam się, że jestem w ciąży i tata mnie strasznie wyzywał.
- Jesteś w ciąży? Gratuluję. - uśmiechnęła się.
- Chyba nie ma czego gratulować.
Dziewczyna się zdziwiła.
- Tata nazwał mnie dziwką. Mówił, że nie miał tego na myśli, ale strasznie mnie uraził.
- Nie dziwię się, że uciekłaś. Jakby tak na mnie powiedzieli, to bym postąpiła jak ty.
Kelner podał nasze zamówione danie.
- Powiedz mi, dlaczego nie chciałaś iść do parku? Tak dziwnie zareagowałaś. - spytła biorąc ziemniaki na widelec.
Za nim coś powiedziałam, to wzięłam dwa głębokie wdechy.
- Wczoraj, jak odeszłaś, to właśnie się tam udałam, aby o wszystkim pomyśleć i przysiadł się jakiś nieznajomy mężczyzna, który mnie.... mnie zgwałcił. - ostatnie słowa powiedziałam dosyć cicho.
Karen zszokowała się, przy czym zakryła rękoma usta.
- Trzeba dorwać tego bydlaka! - powiedziała po chwili.
- Jak? Nigdzie go nie ma. Nawet zapomniałam zabrać swoich rzeczy, a dzisiaj są już u mnie w domu.
- To dziwny ten człowiek. Jak chcesz to mogę tobie pomóc z nim.
- Nie musisz.
Prawie kończyłyśmy jeść, gdy do restauracji weszła Grace.



___________

Cześć. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Zostawcie jakiś ślad po sobie. Jeżeli posiadasz Twitter'a, to był bym wdzieczny za jakieś opinie o opowiadaniu z dzisiejszym działającym hashtagiem #RozdartaAria . Będę bardzo wdzięczny. to na tyle. Do usłyszenia niebawem! :)

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 17

- Co ty tutaj do jasnej cholery robisz?! - spytałam go.
Cały czas patrzeliśmy się na siebie. Jak Nikolina może z nim być, skoro on jest mój! No może już nie do końca. Do teraz pamiętam, że go przecież zostawiłam, gdyż zaczął mnie dziwnie traktować. Nigdy go przedtem nie widziałam w takim stanie, jak wtedy. Może i dobrze, że nie jest moim chłopakiem, ale dlaczego jest z nią, mimo, że nadal jest w mym sercu. Aria, co ty bredzisz?!
- Przyszedłem po Nikolinę. Przeszkadza ci to, Ario? - spytał niskim tonem.
- Nie.  - nie wiedziałam co miałam dokładnie powiedzieć.
Chłopak chwycił dziewczynę za rękę i odeszli, przy czym przyjaciółka mi pomachała na pożegnanie. Byłam sama z Karen. Trochę zrobiło mi się smutno.
- Widzę, że nie jesteś zadowolona. - odparła po dłuższej chwili.
- To widać? - spojrzałam na nią - Trochę mi przeszkadza, że od razu poszedł do Nikoliny.
- Olej to. Mój poprzedni chłopak uprawiał seks z jakąś pindą na moich oczach. Nawet nie wiedział, że oglądałam go przez pięć minut.
- Żartujesz?
- Nie. Poważnie. Dopiero się zorientował, jak trzasnęłam drzwiami od sypialni. Po rzeczy oczywiście wróciłam później. - wzięła jeden duży wdech - Będę się zbierać. Odprowadzić cie? - spytała z uśmiechem.
- Poradzę sobie.
- Okej. - wstała i odeszła.
Ja siedziałam jeszcze przez chwilę w Pizzerii. Wyjęłam telefon i wykręciłam numer Jason'a. Miałam wielką ochotę pójść do niego i przytulić się. Niestety nie odbierał. A niech to szlag. Wstałam i wyszłam. Było już oczywiście ciemno. W pobliżu, znajdował się park. Chciałam jeszcze raz wszystko przemyśleć. Weszłam tam, po czym usiadłam na ławce. Było mi odrobinę zimno.
- Ej mała, masz fajkę? - spytał tajemniczy mężczyzna.
Nie wyglądał  na przyjaznego świata.
- Nie mam. - mam nadzieję, że odejdzie.
Niestety, usiadł bok mnie, po czym założył nogę na nogę i wziął wdech. Wyjął z wewnętrznej kieszeni szklaną butelkę piwa. Otworzył ją kluczami i napił się.
- Chcesz? - zaproponował,
Kiwnęłam głową. Wyglądał mi na bardzo podejrzanego typa. Zaczynałam się bać.
- Chcesz czegoś ode mnie? - spytałam urywanym głosem.
- Tylko ćmika. Ale skoro nie masz to już nie. - odparł.
- Aha.
Przez chwilę siedzieliśmy tak. Wyjęłam ponownie telefon i wybrałam numer Jason'a. Nadal nic. Zaczynałam już myśleć, że ma mnie  kompletnie gdzieś. Ze smutkiem wstałam z ławki i zamierzałam się przejeść po parku, gdyż nagle mężczyzna chwycił mnie za ramię. Odwróciłam się przerażona.
- Mogę ci towarzyszyć? O tej porze w parku może być nie bezpiecznie. - powiedział z małym uśmiechem.
Czy on czyta mi w myślach? Nie pewnie się zgodziłam, gdyż uznałam, że ma trochę racji. Jeszcze ktoś mnie zaatakuje. Wstał i schował swoje ręce do kieszeni od spodni. Chyba nie mam co się go obawiać. Jest miły i raczej mi krzywdy nie chce zrobić.
- Pracujesz gdzieś? - spytałam go.
- Pracowałem. Wczoraj szef mnie zwolnił. Ktoś nagadał. że kradnę, a to nie prawda.
- To masz nie za ciekawą sytuację.
- Jak nie ta, to będzie inna.
Przez dłuższy czas, zrobiliśmy już jedno kółko.
- Może przystaniemy przy tym drzewie na moment? - spytał.
Trochę  się zdziwiłam. Przecież jest tutaj dużo wolnych ławek. Zgodziłam się. Chłopak oparł się o pień i napił się piwa, po czym wyrzucił butelkę, przy czym się rozbiła na kawałki. Huk był tak głośny, że lekko podskoczyłam.
- Dobra, to czas działać. - podszedł do mnie - Podaj mi na moment swoje dłonie.
Zrobiłam tak. Chwycił je, po czym delikatnie je oglądał. To było dziwne. Nagle, bardzo mocno je ścinął i szarpnął mnie do siebie.
- Ałła! To boli! Możesz być trochę delikatny. Podeszła bym sama. - powiedziałam.
- Stul pysk szmato. - jego ton był już inny niż przedtem.
Chyba się myliłam co do niego. Przez dłuższy czas spoglądał się na mnie widząc, że zaczęłam się trząść. Zrobił dziwny uśmiech. W pewnym momencie, zaczął dotykać mojego tyłka. O boże. Ścisnął go bardzo mocno. Prawie nie czułam swojego pośladka.
- Przędziemy teraz do sedna.
Dłonie powędrowały do przodu, i zaczął mi zdejmować ubrania, przy czym całować mnie w szyję.
- Ty draniu! Nie sadziłam, że jesteś taki! - krzyczałam, szarpiąc się.
- Zamknij się szmato! - uderzył mnie mocno w twarzy i upadłam na podłogę.
Poleciały mi łzy. Trzęsłam się jeszcze bardziej. Boje się. Strasznie się boję. Chłopak podszedł i znów zaczął mnie rozbierać. W końcu rozebrał moja dolną część ciała. Mocno przytrzymał moje dłonie. Próbowałam się wyrwać, lecz nie dawałam rady, Puścił je, by zsunąć swoje spodnie i bokserki. Wsadził swojego penisa we mnie. Zaczął z całej siły pchać. Tak mocno, że aż mnie to bolało. Krzyczałam. Chciałam uciec jak najdalej z tego parku. Teraz żałuję, że jest pusty.
- Nie wyrywaj się kurwo. - uderzył mnie w twarz ponownie.
Rozbeczałam się bardziej. Wyłam i krzyczałam. Czułam bardzo straszny ból. Podwinął moją bluzkę do góry i zsunął mi stanik. Macał moje cycki. Ściskał je z całej siły. Zaczynały mnie boleć. Zaczął w nie z całej siły uderzać. Czułam, że jest bite całe moje ciało. Cały czas płakałam. W tym momencie chciałam umrzeć i zapomnieć o tym wszystkim. W pewnym momencie, wydał jęk i lekko podniósł głowę. Wyjął penis z mej pochwy i słyszałam, że zaczynał się ubierać. Wykorzystałam sytuacje i szybkim ruchem wstałam i zaczęłam biec całkiem naga.
- Ej! Wracaj ty suko! - krzyczał.
Odwróciłam się, aby zobaczyć, czy biegnie za mną. Stał na szczęście w tym samym miejscu. Wybiegłam już z parku na ulicę. Koło mnie przechodziło parę ludzi i tylko się na mnie dziwnie gapili. Nieliczni nawet się ze mnie śmiali. Chciałam udać się do domu, lecz nie mogłam. Bałam się reakcji taty. Grace jest w szpitalu, wiec też odpada. Nikoliny jakoś nie mam ochoty widzieć, gdyż może być z Mike'm. Stanęłam przed drzwiami Jason'a. Zapukałam. Otworzył mi i zrobił zszokowaną minę,.
- Aria, co ci się stało? - spytał z otwartymi ustami.
- Nie chcę o tym mówić. Mogę wejść? - ledwo powiedziałam urywanym głosem.
Weszłam do środka i usiadłam w salonie na kanapie. Trzęsłam się.
- Przyniosę ci jakieś ubrania. - poszedł na górę.
Zapomniałam, że jestem nago. Jason wrócił ze swoją koszulą i swoimi bokserkami.
- Niestety, nie mam za bardzo damskich ciuchów.
- A ten stanik, co widziałam wtedy?
- Wywaliłem go.
- Szkoda. - chwyciłam od niego ciuchy, po czym zaczęłam się ubierać.
Chłopak wstawił wodę. Dobrze , że pomyślał o czymś ciepłym do picia. Cały czas miałam w oczach ten widok. Ten chłopak,... Boże... Jason przyniósł mi herbatę, którą podał od razu do moich dłoni. Chwyciłam ją od niego. Usiadł.
- Rozumiem, że nie chcesz mówić, co się stało, lecz jak się wygadasz, to twe serce poczuje się lepiej jak i ty sama.
- Możesz sam się domyślić co się wydarzyło. - napiłam się herbaty, przy czym poparzyłam sobie język.
- Sądzę, że zostałaś zgwałcona.
- Brawo.
Chłopak przybliżył się do mnie i próbował przytulić, lecz odsunęłam się. Nie miałam ochoty na męski dotyk.
- Nie chcesz, żebym cię pocieszył? - spytał.
- Nie. Na dzisiaj mam dosyć jakiegokolwiek dotyku mężczyzny, - poleciały mi łzy - Nie gniewaj się na mnie, proszę.
- Nie gniewam się. Staram się zrozumieć twoją sytuację. - lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję Jason.
Chociaż on mnie zrozumiał. Jestem odrobinę ciekawa, czy Mike by też zrozumiał. Dlaczego o nim myślę? Przypomniało mi się, że próbowałam się do niego skontaktować.
- Dlaczego nie odbierałeś telefonu, jak dzwoniłam? - spytałam.
- Tak? Nie słyszałem. - chwycił telefon ze stołu - Rozładowana.
 Wypiłam herbatę i Jason zaprowadził mnie do swojego pokoju.
- Przenocujesz u mnie. Zrobię za chwilę tobie łózko, a ja prześpię się na kanapie. - powiedział.
Zaczęłam przez chwilę myśleć. Jak bym była sama w pokoju, to moje myśli by buszowały o dzisiejszej nocy w parku, a gdybym byłam z nim to możne bym czuła się przy nim bezpieczna i mój umysł by nie kręcił się wokół tego niebezpiecznego mężczyzny. Wiem, że on nie zrobi mi krzywdy. Przecież przy nim czuję się taka bezpieczna i kochana. Chłopak już zamierzał wychodzić z pokoju, lecz go zatrzymałam.
- Wiesz co Jason? Chciałabym, abyś był dzisiaj ze mną.
- Przecież mówiłaś, że nie masz ochoty na męskie towarzystwo.
- Mówiłam, że nie mam ochoty na męski dotyk, lecz po chwili zastanowienia. Chciałbym byś był przy mnie. Czułabym się bezpieczna.
Chłopak uśmiechnął się i podszedł do mnie, po czym położyliśmy się do łózka. Czułam, że Jason się waha czy mnie przytulić czy nie. Wzięłam jego rękę i położyłam na swoim brzuchu. Czułam, że jest bardzo ciepła. Wtuliłam się mocno w niego i zamknęłam oczy.

środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 16

Stanęłam przed drzwiami, gdzie leżała Grace. Przez szybę zauważyłam, że spała. Po cichutku otworzyłam drzwi, by jej nie obudzić, po czym usiadłam na krześle, obok niej.Zastanawiałam się cały czas, dlaczego ta dziewczyna chciała zobaczyć się z nią. Może Grace się w coś wplątała? Nie. To do niej nie podobne. Po chwili, dziewczyna się wybudzała.
- Aria? - spytała zaspanym głosem,
- Tak to ja. - uśmiechnęłam się - Jak się czujesz?
- Dobrze. Prawdopodobnie jutro mnie wypiszą, lecz muszą zrobić jeszcze jakieś badania.
Ucieszyłam się. Może już nie będę musiała unikać pytania taty od pani Monic. Zastanawiałam się czy poruszyć temat tej dziewczyny. Spróbuję się czegoś od niej dowiedzieć.
- Wiesz Grace, spotkałam przed szpitalem pewną dziewczynę. Chciała się do ciebie dostać.
Dziewczyna byłą zdziwiona.
- Jaka? - spytała.
- Taka młoda, średnie ciemnobrązowe włosy.
- Nie znam takiej osoby.
- Może ty nie, lecz ona ciebie tak i chciała się koniecznie z tobą zobaczyć. Rozmawiała ze swoim chłopakiem przez telefon.
Do pokoju weszła pielęgniarka.
- Musze pacjentce zrobić kilka badań. - poinformowała.
To był pewnie znak, że powinnam już sobie pójść. Pożegnałam się z przyjaciółką i wyszłam. Zadzwoniłam pod numer Nikoliny.
- Tak? - w tle słyszałam dźwięki jakiegoś filmu.
- Hey. Możemy się spotkać?
- Jasne, tylko się ubiorę.
-Jeszcze śpisz? - zdziwiłam się.
- Nie zupełnie.
- Ok. To spotkamy się przy Caffecake.
- Okay. - rozłączyła się.
Domyślałam się co własnie robiła, lecz wolałam nie słyszeć tego od niej. Czekając przed kawiarnią, zobaczyłam tatę idącego z  mamą Grace. Czy ja dobrze widzę, czy oni trzymali się za ręce? Byłam zszokowana. Jak ich widziałam, tak szybko zniknęli.
- Długo czekasz? - powiedziała ledwo łapiąc oddech Nikolina.
- Chwilkę. Muszę z tobą o czymś porozmawiać.
- Co się stało?
- Byłam dziś u Grace, lecz gdy tam dotarłam, to przed budynkiem stała pewna dziewczyna, która chciała się dostać właśnie do niej.
Przyjaciółka wyglądała jakby się zastanawiała.
- Musimy ją wyśledzić. - odparłam.
- Że co? - zszokowała się.
Poprosiłam ją, abyśmy poszły się trochę przejść. Dobrze zrobiłam! Nagle, dostrzegłam tą dziewczynę. Siedziała na ławce w parku. Nie była oczywiście sama. Aby nas nie zauważyła, poprosiłam, aby Nikolina udawała lesbijkę. Nie podobał jej się ten pomysł, lecz chwyciła mnie za rękę i przeszłyśmy. Próbowałam przysłuchać się, co mówi.
- Chciałam odwiedzić Grace, ale nie udało mi się.
- Nie wpuścili cie?
- Nie mogli. Byłam dla nich obca.
- Przecież nie jesteś obca.
Ona nie jest obca dla Grace? To zaczynało być dla mnie bardzo dziwne. Usiadłyśmy na ławce obok nich. Niestety, byłyśmy za daleko, by coś jeszcze więcej usłyszeć. Brunetka wstała, pożegnała się ze swoim znajomym i ruszyła w naszą stronę. Udawałam, że całuję Nikolinę. Szturchnęłam ja lekko, gdy dziewczyna poszła kawałek dalej. Postanowiłam iść za nią. Przyjaciółka prawie by się zabiła, gdy ją pociągnęłam aby wstała. Nie potrzebnie założyła szpilki. Stanęłyśmy przed kinem. Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że ona sama zamierza oglądać jakiś film. W ukryciu za słupem, zerknęłam na jej bilet. Ledwo widziałam, ale zdołałam przeczytać tytuł filmu. "Rozdzielone:. My również kupiłyśmy bilety na ten film. Udałyśmy się już do sali. Akurat tak się złożyło, że nasze miejsca były tuż obok dziewczyny. Po chwili, zaczął się film. Szybko jeszcze włączyłam wibrację w telefonie. W trakcie, spoglądałam na dziewczynę. Leciały jej łzy. Nie dziwię się. Nie chciałabym, aby moja siostra, gdybym ją miała, była odebrana rodzicom i dopiero się z nią spotykam w swoje trzydzieste urodziny. Minęło jeszcze pól godziny za nim seans się skończył. Znów szłyśmy za brunetką.
- Długo będziemy tak za nią chodzić? - marudziła Nikolina.
- Tak, aż się nie dowiem kim ona jest dla Grace, - nie odwróciłam wzroku w stronę przyjaciółki.
- Wiesz, że możemy się czasem niczego nie dowiedzieć?
- Wiem, ale nie poddaję się.
Dziewczyna weszła do pizzerii. Mój nos mi mówi, że się na pewno z kimś tutaj spotyka.  Usiadłyśmy jak zwykle przy oknie. Nikolina poszła zamówić pizzę dla nas. Strasznie jestem ciekawa kto to jest. Mam nadzieję, że ona nie planuje jej zabić lub coś podobnego.
- Nie sprzedają pizzy w kawałkach. - warknęła zawiedziona przyjaciółka.
- W jakich kawałkach? - zdziwiłam się,
-Nie chciałam zamawiać jednej pizzy tylko po kawałku dla każdej z nas.
Chyba czymś się walnęła w głowę.
- Czy wy możecie przestać mnie śledzić?! - krzyknęła na nas ta dziewczyna, która stanęła akurat naprzeciwko mnie z widelcem w ręku.
- Śledzić? My nikogo nie śledzimy. - skłamałam.
- To dlaczego widziałam was w parku, w kinie i teraz tutaj?! - dziewczyna rzuciła widelcem o stół, po czym się o niego oparła.
Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Przepraszam Aria. - Nikolina powiedziała do mnie, po czym zwróciła się do brunetki - Wiem, że chciałaś odwiedzić dzisiaj naszą przyjaciółkę, Grace. Chciałyśmy się dowiedzieć kim jesteś, że tak ci zależy by ją odwiedzić.
Nie no. Kiedyś  tej Nikolinie uszy utnę, a tym  bardziej zaszyję usta. Dziewczyna byłą w szoku. Po chwili ciszy, udała się po swój talerz i usiadła obok Nikoliny. Wzięła jeden głęboki wdech.
- Pewnie Grace wam o mnie nic nie mówiła. Mogłam inaczej to zagrać. - zaczęła.
- Nie mówiła. - powiedziałam, po czym połknęłam kęs jej pizzy.
- Mogłam zostać i ich nie opuszczać. Po co mi był jakiś bogaty chłopak. - zaczęła płakać - Gdyby nie on, to nadal bym tutaj była. Byłam taka głupia, mając tylko piętnaście lat.
- O czym mówisz? - spytałam ze zdziwieniem. - Może nam powiesz jak masz na imię?  - wyjęłam chusteczkę z torebki i jej podałam.
Chwyciła ją.
- Jestem Karen. - wytarła łzy - Jestem siostrą Grace.
Szczęki nam opadły. Grace nigdy nam nie opowiadała, że ma siostrę i to jeszcze starszą od siebie.
- A wy jak się nazywacie?
- Nikolina i Aria. - odpowiedziała przyjaciółka., po czym otworzyła szeroko usta i od razu pojawił się uśmiech na jej twarzy. - Misiek!
Wstała z miejsca i podeszła do pewnego chłopaka, mocno go przytulając. Sądziłam po nazwie, że jest jej partnerem. Gdy tylko zobaczyłam jego twarz, własnym oczom nie wierzyłam. On na mnie też spojrzał dosyć dziwnie. Po chwili wykrztusiliśmy jedynym tchem i w tym samym czasie:
- Mike?!
- Aria?!


___________

Hejka :) Dawno już nie pisałem. zabrakło mi weny, aż do dziś. Zaczął się już nowy roki wiec życzę wam spóźnione już życzenia na ten rok, aby wam sie spełniły wasze wszelkie postanowienia. I oczywiście nie zapomnijcie zaglądać na Rozdartą. Pozdrawiam, Jarek :).

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 15

Obudziłam się ze strasznym bólem żołądka. Szybko wyrwałam się z łózka wprost do toalety. Zwymiotowałam. Trochę dziwne, ponieważ nic szkodliwego co mogłoby mi zaszkodzić nie zjadłam. Przemyłam sobie twarz i przy okazji skorzystałam z ubikacji, po czym wróciłam do pokoju by się ubrać.
- Aria, chodź na śniadanie! - krzyknął tata.
Tak zrobiłam. Na stole w kuchni znalazły się naleśniki z syropem czekoladowym oraz Pepsi do popicia. Naleśniki są okej, ale Pepsi? Tata wyjął z szafki szklanki, które położył na stole.
- Idziesz dzisiaj do pracy? - spytał, siadając.
Również usiadłam i wzięłam sobie naleśnika.
- Tak idę. Muszę ogółem coś załatwić. - przypomniało mi się, że muszę porozmawiać z Jason'em i wytłumaczyć się za wczoraj.
- Dobrze córeczko. Jak wrócisz do domu, to mnie może nie być.
- Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Idę na rozprawę Monic.
Nie sądziłam, że ona jest dzisiaj. Mam nadzieję, że pani Monic wygra sprawę i okaże się, że to wcale nie była jej wina, tylko wredne koleżanki ją oskarżyły.
- Okej tato.
Tata wstał i zaniósł brudne naczynia do zlewu, po czym ze zdziwioną miną odwrócił się w moją stronę.
- Wiesz gdzie jest Grace? Monic się martwi i miałem cię spytać.
O cholera! Nie mogę mu powiedzieć prawdy. Gdyby się o tym dowiedziała jej mama, to by ją prześwięciła.
- Śpi u chłopaka. - skłamałam.
- Naprawdę? - upewniał się
Kiwnęłam głową na tak i z powrotem wrócił do naczyń. Ufff. Powinnam już wychodzić do kawiarni. Udałam się jeszcze na górę po torbę i wyszłam z domu. Mam nadzieję, że uda mi się pogadać z Jason'em. Gdy dotarłam na miejsce, byłam zdziwiona. Było ono zamknięte. Wyjęłam telefon i wybrałam numer chłopaka.
- Tak?
- Cześć. Czy wiesz dlaczego Caffecake jest zamknięte?
- Szefowa tobie nie  powiedziała? Jedna z kelnerek urządziła sobie wczoraj małą imprezę i niby coś zginęło. Kawiarnia będzie zamknięta, aż skończą sprawdzać, czy coś ukradziono.
Zdziwiłam się. Na pewno tą osobą nie byłam ja.
- Nie wierzę. - przewróciwszy oczyma i akurat nadarzył się moment, by o coś zapytać - Słuchaj Jason. nie jesteś na mnie zły za wczoraj?
- Nie skąd że. Trochę pogadałem o tobie z Grace. Mówiła jaka z ciebie wredna jędza - zaśmiał się.
- Bardzo śmieszne. - zrobiłam skwaszoną minę, po czym zmieniłam temat - Może chciałbyś się teraz spotkać?
-Nie ma problemu. Przyjdź do mnie do domu.
- Okej. Niedługo będę. - rozłączyłam się.
Nie wiem czemu, ale teraz pojawił się uśmiech na mojej twarzy. I nie rozumiem teraz moich myśli, które chcą, bym poczuła jego ognisty i płomienny dotyk. Schowałam telefon do kieszeni i udałam się do chłopaka. Zadzwoniłam dzwonkiem przy drzwiach. Jason je po chwili otworzył z uśmiechem i wpuścił mnie do środka. Zaczerwieniłam się. Usiadłam w salonie, gdy on szykował w kuchni herbatę.
- Chciałaś o czymś konkretnym pogadać, czy tak wpadłaś?
- Tak sobie. - poprawiłam swoje ułożenie na sofie - Chciałam cię w ogóle przeprosić, za to co zrobiłam, Gdybym wiedziała, że ten gość jest ze sanepidu nie zrobiłabym takiej sceny.
- Nie musisz, To nie twoja wina. Najwyżej zamkną tą kawiarnię. - Jason przyniósł filiżanki i usiadł obok mnie.
- Jakoś sobie nie wyobrażam życia bez Caffecake. Wiem, krótko tam pracuję, lecz zdążyłam się już przyzwyczaić. - powiedziałam ze smutkiem.
Jason przybliżył się do mnie i przytulił, przy czym głaszcząc moje włosy. Odsunęłam się trochę i na niego spojrzałam. Tym bardziej na jego usta, które prosiły by je pocałować. Oboje patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, po czym on przybliżył swoją głowę do mojej i zaczął mocno namiętnie całować. Chwycił mnie za pośladki i już byłam na jego ramionach. Wstał i udaliśmy się do jego pokoju. Delikatnie położył mnie na swoim łóżku. Chłopak kazał mi się bardziej położyć, więc tak zrobiłam, po czym chwycił moje spodnie i próbował je ściągnąć. Nie udało mu się to, gdyż zapomniał o pasku do nich. Chciałam mu w tym pomóc, ale zaprzeczył, że sam to zrobi. Pozwoliłam więc. Gdy moje spodnie znalazły się już na krześle obok, zabrał się za bluzkę. Podniosłam ręce i byłam już w białej bieliźnie i niebieskich skarpetkach. Czas na zmianę roli! Kazałam mu się do siebie przybliżyć, by móc go rozebrać. Zaczęłam od koszuli i delikatnie zjeżdżałam dłońmi po jego umięśnionym torsie, aż doszłam do jeansów. Odpięłam pasek, po czym guzik i rozporek. Zsunęłam je na dół i niemal od razu, pojawił się jego członek w pozycji poziomej. Pozwoliłam mu na trochę świeżego powietrza. Od razu stał na baczność. Delikatnie zaczęłam go dotykać, po czym swoim językiem dotknęłam główki. Chłopak schylił się i starał się odpiąć stanik. czułam coraz bardziej jak moje sutki są napięte. Jason zaczął je pieścić i całować. W środku byłam już gotowa, by go poczuć. Podnosząc się trochę wyżej na łóżku, lekko zsunęły mi się majtki. Chłopak wykorzystał sytuację i ściągnął je aż do końca moich nóg. Spojrzał na chwilę na mnie i zaczął się  kłaść wprost na moje ciało, wsuwając penisa w pochwę. Nagle, poczułam w środku bardzo dziwny ból, że aż krzyczałam. Odsunęłam od siebie Jason'a i chwyciłam się tam.
- Zrobiłem coś nie tak? - zapytał będąc zdziwiony.
- Nie. Po prostu mnie tam zaczęło boleć.
Ból zaczął powoli ustąpywać. Ponownie pozwoliłam wprowadzić do siebie gigantycznego członka. Niestety, ból powrócił i to coraz silniejszy.
- Ałaaaa! - wydarłam się, po czym szybko odsunęłam się od chłopaka.
Jason wstał i zaczął się już ubierać. Czułam się fatalnie, rujnując najwspanialszą chwilę. Również się ubrałam i weszłam do łazienki. Spojrzałam na siebie w lustrze. Dlaczego czułam taki ogromny ból? Nadal jeszcze czułam pieczenie. Skorzystałam z toalety i wróciłam do pokoju. Go już w nim nie było. Pewnie jest na mnie zły. Zeszłam na dól, gdzie siedział na kanapie zajadając się chrupkami. Usiadłam obok.
- Przepraszam. - wykrztusiłam.
- Nie masz za co. - objął mnie swym ramieniem.
- Mam! Zrujnowałam najwspanialszą chwilę.
- Musisz się udać do lekarza, jeżeli ci nie przestanie boleć.
Przez moment, myślami byłam gdzie indziej. Zaczęłam porównywać Jason'a do Mike'a. oboje się różnili. Zaczęłam czuć, że jestem niemal zakochana w nim. W Jason'ie oczywiście. Jak tak teraz tutaj siedzimy razem, to mam ochotę powiedzieć mu co do niego czuję. Chyba powinien on to zrobić. W końcu chłopak musi się starać o dziewczynę, a nie ona o niego. Chrzanić to! Chwyciłam jego rękę, po czym on spojrzał się na mnie. Już chciałam coś powiedzieć, lecz Jason przybliżył swoje usta do moich. Byłam zaskoczona. Czuł to samo, co ja do niego. Jego dłonie znalazły się na moim kolanie. Nagle, poczułam dziwne uczucie na żołądku.
- Przepraszam. - szybko wykrztusiłam, przerywając pocałunek i biegnąc do łazienki.
Niestety, nie zdążyłam do muszli klozetowej, wiec puściłam pawia jeszcze przed łazienką. Co mi dzisiaj jest? Nigdy mi tak nie było.
- Wszystko w porządku? - krzyknął Jason z dołu.
- Tak, tak. Zaraz zejdę!
Chwyciłam dużą ilość papieru toaletowego i zebrałam to co było w moim żołądku i spuściłam w toalecie. Umyłam ręce, a tym bardzie buzię i zeszłam na dól. Zauważyłam, że chłopak się zaniepokoił. Nie dziwię mu się.
- Musiały mi zaszkodzić dzisiejsze naleśniki taty. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Zrobię tobie kolejnej herbaty, lecz tym razem gorzkiej. - udał się do kuchni.
Powstrzymałam go.
- Nie trzeba. Już jest mi lepiej. - pocałowałam go w policzek. - Chciałam bym tobie coś powiedzieć ważnego. - zmieniłam temat.
Jason oparł się jedną ręką o blat kuchenny a drugą na swoim biodrze. Podeszłam do niego tak, byśmy dotykali się swoimi ciałami i Przybliżyłam usta do jego uszu.
- Zakochałam się w tobie.
Chłopak był w szoku.
- Podobam ci się? - zapytał niedowierzająco.
- Tak, Jason'ie. Mam ochotę budzić się obok ciebie. - nie rozumiem, dlaczego to powiedziałam.
Jason chwycił mnie za biodra i zaczął namiętnie, ale to bardzo bardzo namiętnie całować. Przestał po chwili.
- Może zrobić ci jednak tej herbaty? - nalegał.
- Okey. Zrób, ale nie gorzkiej. - uśmiechnęłam się, po czym usiadłam na krześle w jego kuchni.
Wpatrywałam się jak chłopak specjalnie dla mnie zaparza herbatę. Nie jestem pewna, ale chyba oficjalnie zostaliśmy parą. Ta myśl bardzo mi się podobała. Jason podał mi herbatę, której od razu się napiłam, po czym pocałowałam chłopaka namiętnie.
- Umówiłem się z kolegami na kosza. Pójdziesz ze mną? - zaproponował.
Już miałam w oczach widok Jason'a grającego w koszykówkę bez koszulki....
- Chętnie bym z tobą poszła, ale chciałam jeszcze odwiedzić Grace w szpitalu.
- Rozumiem. babskie pogaduszki - puścił do mnie oczko - Pozdrów ją ode mnie. Zadzwonię do ciebie później. - pocałował mnie, lecz tym razem w czoło.
Nie wiem co to miało znaczyć.
- Dobra. Kocham cie. - dotknęłam jego ust swoimi, po czym wstałam i kierowałam się ku wyjściu.
- Tez cie kocham, Ario - zdążyłam usłyszeć.
Całą drogę do przyjaciółki, myślałam o moim wyznaniu do niego. Nie mogę w to uwierzyć, że się odważyłam! Czułam jak moje serce waliło na tą myśl.
- .....Nie mogę się dostać do Grace. - powiedziała jakaś dziewczyna, która stała przy drzwiach szpitala.
Kim ona jest i skąd zna Grace? Schowałam się za pobliskim drzewem, aby usłyszeć resztę rozmowy.
- Wiem kochanie.... Muszę się jakoś do niej dostać..... Sama nie wiem dlaczego nie chcą mnie do niej wpuścić...... Okej.... Też cie kocham misiaczku. Papa.- rozłączyła się.
Wyszłam zza drzewa i szłam w kierunku drzwi. Dziewczyna spojrzała się na mnie i uśmiechnęła, po czym udała się w swoją stronę. 

piątek, 31 października 2014

Specjalny Rozdział Halloween'owy

Obudziłam się o ósmej. Dzisiaj miałam wolne, więc nie szłam do Caffecake. Po ubraniu się, zeszłam na dół na śniadanie. Tata jak zwykle pichcił coś niesamowitego! Jak to w jego zwyczaju w Halloween. Usiadam przy kuchennym stoliku.
- Widzę, że królewna już wstała. - zażartował - Gotowa na straszenie?
- Tato, nie wybieram się na żadne chodzenie po domach. - odparłam, sięgając chleb.
Tata przyniósł herbaty, po czym usiadł obok mnie po prawej stronie.
- Dlaczego? Przecież to jest twoje ulubione święto.
- Raczej twoje. To ty zawsze się przebierałeś za czarnoksiężnika i straszyłeś te biedne dzieciaki.
- Zgadza sie, za to mama cię przebierała za pięknego aniołka.
Na słowo "mama", zrobiło mi się smutno. Długo jej z nami nie ma. Strasznie mi jej brakuje. Wiem, że tacie też. Czasem chciałabym cofnąć czas, aby wszystko było takie jak dawniej. Po śniadaniu, zabrałam z góry moją torebkę i postanowiłam wyjść się przejść. Wszyscy już się szykowali na wieczór. Domyślam się, że tata znów będzie robił to samo co zawsze - straszył dzieci, że aż będą uciekać spod drzwi z płaczem.
- Cześć, kochana! - usłyszałam głos Grace za moich pleców.
Przyjaciółka byłą w radosnym humorze.
- Cześć. - wymamrotałam.
- Coś się stało? - spytała.
- Nie. - skłamałam - Wszystko gra.
- To się cieszę, lecz mam wrażenie, że coś się gryzie. Masz już strój na Halloween? - zmieniła temat.
Akurat na ten, który chcę uniknąć.
- Nie idę.
- Dlaczego? Przecież ustaliłyśmy, że razem idziemy na tą imprezę.
Zapomniałam, że od miesiąca, Grace zarezerwowała dla nas miejsce w popularnym klubie. Chyba nie mam innego wyjścia.
- Ah tak. Idę. - puściłam trochę fałszywy uśmiech.
Grace zobaczyła sklep z ciuchami, a raczej z kostiumami. Chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła tam. Było tutaj mnóstwo strojów na owe święto.
- Mamy się przebrać? - spytałam.
- A co ty myślałaś? Strój Halloween'owy gwarantowany!
Załamałam się. Sądziłam, że starczy taki zwykły strój, jak na zwykłe balety. Przyjaciółka chwyciła maskę wiedźmy i ją przymierzyła. Zamiast wyglądać strasznie, to wyglądała dosyć śmiesznie. Zdjęła ją. Później chwyciła maskę szkieletu wraz  z całym kompletem, po czym podała mi go bym przymierzyła. Spojrzałam na nią jak na totalną idiotkę. Zachichotała. Nagle, z dala widziałam chyba idealny strój w sam raz dla mnie. Podeszłam do niego, chwyciłam i udałam się do przymierzalni. Pokazałam się Grace. Byłą wniebowzięta.
- To jest extra, lecz dałabym na to trochę krwi. - ugryzła dolną wargę.
- Tak sądzisz? - przejrzałam się lustrze.
Spojrzałam na cenę. Nie było to drogie. Zdjęłam z siebie i udałam się do kasy, aby zapłacić. Grace też chyba sobie już jakiś strój wybrała. Wyszłyśmy ze sklepu.
- Nikolina idzie z nami? - spytałam.
- Cały czas się nad tym zastanawiam. Chciałabym aby poszła, lecz wiesz co zrobiła kiedyś, jak razem poszłyśmy.
- Grace, byłyśmy wtedy małe i głupie. To była tylko kłótnia o cukierki. Teraz jesteśmy dorosłe, a człowiek się zmienia.
- Masz rację.
Przyjaciółka wyjęła telefon aby do niej zadzwonić. Po jej minie, sądziłam, że Nikolina się zgodziła. Udałyśmy się do kawiarni, aby napić się pysznej gorącej czekolady. Usiadłyśmy przy oknie i złożyłyśmy zamówienie.
- Nie miałabym nic przeciwko, gdybyś zabrała ze sobą Jason'a.
- Nie wiem, czy nie jest już zajęty czymś innym. - powiedziałam, opierając ręce o stolik.
- Jak nie zadzwonisz do niego, to się nie dowiesz. - zasugerowała.
Miała rację. Wyjęłam telefon i wybrałam numer.
- Coś się stało, Ario? - spytał Jason po niecałej minucie.
- Nie. Chciałam się tylko spytać, czy masz na dzisiaj jakieś plany. - spojrzałam się w okno.
- Nie mam. Chcesz się spotkać?
- Tak, lecz zapraszam cię na imprezę z okazji Halloween.
Przez moment zapadła cisza.
- Chętnie się wyrwę. Przyjadę do ciebie o siódmej.
- Cieszę się. Okej. To do zobaczenia.
Rozłączyłam się z uśmiechem na twarzy. Przyjaciółka podajże chciała coś powiedzieć, lecz milczała. Kelnerka przyniosła nasze czekolady. To w Caffecake tak długo klienci nie czekają jak tutaj. Napiłyśmy się. Grace szybko wyjęła dzwoniący telefon z kieszeni i odebrała. Rozmawiała z rozmówcą dosyć długo.
- Słuchaj, muszę się zbierać. Spotkamy się u mnie? - wyjęła portfel z torebki.
- Jasne, lecz Jason przyjeżdża po mnie.
- Podjedźcie po mnie. Muszę lecieć, papa. - podeszła do mnie i pocałowała w policzek i uciekła.
Mam nadzieję, że nic poważnego się nie stało. Wypiłam czekoladę, po czym wyjęłam pieniądze z portfela. Udałam się do domu. Muszę się w końcu uszykować na zabawę. Gdy weszłam, taty nie było. Znając go, poszedł po cukierki dla dzieciaków. U siebie przymierzyłam ponownie kostium. Grace ma rację. Muszę go trochę poplamić czymś krwistym. Zeszłam do kuchni i zaczęłam szukać jakiegoś soku wiśniowego bądź truskawkowego.Chyba lepiej by pasował wiśniowy. Znalazłam! Wzięłam białą szmatkę, która i tak miała iść do prania i ochlapałam ją tym sokiem. Wyglądało na szmat poplamiony sokiem. Muszę coś innego wymyślić. Tata zapomniał wyłączyć swój laptop. Usiadłam przy nim i zaczęłam szperać w Google. Znalazłam jeden właśnie z sokiem wiśniowym. Muszę go do niego dodać trochę kakao i odrobinę cukru. Zrobiłam tak i ponownie poplamiłam szmat i tym razem wglądało to na krew. Nakapałam dosyć sporo na swój strój i podeszłam do lustra. Trochę nakapało mi na twarz i ramiona, lecz wyglądałam olśniewająco mrocznie. Podobałam się sama sobie! Wyjęłąm telefon i ustawiłam na samowyzwalacz, po czym zrobiłam sobie zdjęcie. Wysłałam go Grace. W odpowiedzi dostałam "Bosko!!!!". Do imprezy zostało jeszcze trochę czasu, więc uszykowałam sobie jakieś jedzenie. W tym czasie, zdążył tata wrócić. Na mój widok, prawie by się wywrócił ze siatkami.
- Co ty masz na sobie? Czy to krew? - postawił siatki na stół kuchenny.
- Świetny strój prawda? Idę na imprezę z Grace i Nikoliną. A ta krew jest sztuczna więc bez obaw. - powiedziałam, siadając i gryząc kawałek chleba z ogórkiem.
- Ulżyło mi. Byłem przekonany, że ktoś cię pobił.
- Nie. - zaśmiałam się. - A ty tato, kupiłeś pewnie cukierki dla dzieciaków.
- Też.
Też? To co on takiego planuje?
- Ten dzień zamierzam spędzić trochę romantycznie z Monic. - dodał.
- Rozumiem. Taka randka ze cmentarną scenerią? - w tym momencie miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Spokojna, kolacja i nic więcej. - zaprzeczał.
I tak myślałam swoje. Wstałam z krzesła i udałam się do siebie. Nawet się nie zorientowałam, a za moment przyjedzie po mnie Jason. Musiałam zrobić sobie ekstra mroczny makijaż. Ten tusz świetnie pogrubi rzęsy. Chciałam nałożyć sobie czarną szminkę, którą kiedyś mi Grace wręczyła, lecz postawiłam na czerwień. Byłam już w kompletni gotowa. Usłyszałam samochód. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam go. Zeszłam na dól, aby się pożegnać z tatą, Niemal znów by dostał zawału serca.
- Rano mówiłaś, że nie lubisz Halloween. Co się stało? - spytał wścipsko.
- Zapomniałam, że Grace mnie zaprosiła i zmieniłam zdanie. Muszę iść. Czekają już na mnie. - pocałowałam go w policzek i wyszłam, nie słuchając dalej czego ma mi do powiedzenia.
Wsiadłam do samochodu Jason'a, po czym go zaczęłam całować.
- Musimy podjechać po Grace. - oznajmiłam.
Chłopak odpalił swój samochód i ruszyliśmy. Daleko nie musieliśmy jechać. Grace już czekała na nas przy domu, po czym wsiadła.
- Nikolina już czeka przed klubem. - powiedziała - Aria, psuje ci ten strój krwawej księżniczki.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
Jason ruszył. Lada moment, byliśmy już na miejscu. Przed klubem czekała pół naga długowłosa brunetka. Myślałam, że trochę inaczej się przebierze. Weszliśmy do środka. Ludzi było naprawdę sporo, a DJ grał własnie starą piosenkę Michael'a Jackson'a. Podeszliśmy do baru, zamówić sobie jakiegoś drinka. Ledwo co weszliśmy, Jason od razu poprosił mnie do tańca. Dziewczyny mnie zaczynały pchać, abym z nim poszła. Tak zrobiłam. Nigdy nie widziałam jak chłopak tańczy, a wychodziło mu to naprawdę niesamowicie. Zmienił się repertuar z żywej piosenki, na taką dosyć wolniejszą. Jason przybliżył się do mnie, po czym objął w pasie, a ja objęłam go za szyję. Zauważyłam, że dziewczyny zaczęły razem tańczyć do tej piosenki. Śmiesznie wyglądały. Gdy zbliżało się już koniec piosenki, wraz z chłopakiem zamknęłam oczy, po czym poczułam, że moje usta czegoś dotykają. Domyśliłam się, że to były jego usta. Całowaliśmy się namiętnie. Czułam jak moje serce zaczyna bić szybciej i szybciej. Nawet nie zauważyliśmy, że zmienił się rytm piosenki. Postanowiliśmy usiąść i się napić.
- Nieźle się ruszaliście. - powiedziała Nikolina.
- Dzięki. - odpowiedziałam, robiąc łyk drinka - Wy też fajnie tańczyłyście.
- Wiemy. - Nikolina objęła z uśmiechem Grace.
Dziewczyny zmówiły kolejne drinki. Nagle, zobaczyłam, że nie ma z nami Jason'a. Postanowiłam go poszukać. Na parkiecie go nie widziałam. Może poszedł się załatwić.
- Cześć piękna. - odezwał się do mnie jakiś nieznajomy mężczyzna, który zaczął tańczyć obok mnie.
- Cześć. - odpowiedziałam dosyć nieśmiało.
Nie znałam go. Wyglądał jakby tańczył erotyczny taniec.
- Znam cię? - spytałam.
- Nie, ale zawsze możemy się troszeczkę poznać. - odparł.
Trochę nie podobał mi się taki pomysł. Zaczynałam się trochę bać, ale w końcu jestem krwawą księżniczką, więc muszę się wziąć w garść. Tańczyłam razem z nim. Tylko by Jason nas nie widział. Definitywnie nie jesteśmy razem, lecz mógłby być nieco zazdrosny. W pewnym momencie, nieznajomy chwycił mnie za biodra i bardziej przysuwał do mnie swoje ciało. Ja objęłam go za szyję. Te ruchy były dla mnie trochę niepokojące. Gdy go puściłam i chciałam odejść, to on coraz mocniej chwycił mnie za te biodra.
- Dokąd idziesz? Jeszcze nie zaczęliśmy się bzykać i już mi uciekasz?
- Słucham? Tylko o to ci chodzi? - spytałam wkurzona.
- A co ty myślałaś dziewucho nieszczęsna? - jego głos był coraz bardziej stanowczy niż przedtem.
Zaczynałam się wyrywać, lecz nic to nie dało.
- Ej zostaw ją! - krzyknął Jason.
Odwróciłam się w jego stronę. Akurat biegł. Wyrwał mnie od mężczyzny, po czym Jason uderzył go w twarz i to dosyć  mocno, że aż upadł. Przeraziłam się. Nieznajomy wstał i zaczął z całych swoich sił bić chłopaka. Chyba zaczynały lecieć mi łzy. Nagle, podeszła do nas ochrona i naszą czwórkę wraz ze nieznajomym wywaliła z imprezy. Trochę się zawiedliśmy. Mogli tylko tego kolesia wywalić. Udaliśmy się do pobliskiej restauracji, aby się najeść. Usiedliśmy i zamówiliśmy jedną dużą pizzę.
- Szkoda, że nasze balety się już skończyły. - powiedziała zawiedziona Nikolina.
- Zgadza się. gdybyś Aria nie tańczyła z tym typem, to by się to tak nie skończyło. - oznajmiła krótkowłosa brunetka.
Miała rację.
- Wiem. Żałuję, że po prostu nie odeszłam, gdy tańczył o bok mnie. - zaczęłąm się bawić widelcem - A ty jak się czujesz? - odwróciłam się do chłopaka.
- Dobrze. Trochę mnie boli policzek, ale jest okej. - odpowiedział z uśmiechem.
Akurat przyszła nasza pizza. Każdy wziął sobie po kawałku i nałożył swojego ulubionego sosu.
- NIkolina, masz coś by się trochę okryć? Jakiś staruszek się na ciebie patrzy. - powiedziała Grace, wskazując na skrzysz od naszego stolika.
Długowłosa spojrzała się w stronę tego dziadka i puściła mu oczko, przy czym trochę się wyprostowała. Odwróciłam się i staruszek wysłał jej buziaczka. Odwracając się z powrotem, walnęłam się dłonią w głowę. Skończyliśmy jeść pizzę. Jason zapłacił za nią i szykowaliśmy się do wyjścia.
- Idziemy gdzieś jeszcze? - spytałam?
- Chyba pójdę już do domu. - powiedziała Grace, ziewając.
- Ja też. Mam już trochę dosyć po tym jak nas wywalili. - dodała Nikolina.
Pożegnałam się i z nimi i odeszły. Byłam sama z Jason'em. Postanowiliśmy przejść się przez park. Był niesamowicie ozdobiony dyniami i kartonowymi duchami. Oczywiście natknęliśmy się na dosyć sporą gromadkę dzieciaków przebranych za upiory. Po jakiś pięciu minutach, stanęliśmy pod drzwiami mojego domu. Spojrzałam się na chłopaka, po czym zaczął mnie namiętnie całować na pożegnanie. Chciałabym, aby to trwało dłużej, albo czas by się na moment zatrzymał w miejscu. Pomachałam mu, po czym weszłam do domu. Wchodząc po schodach do góry, usłyszałam jakieś hałasy z pokoju taty. Pewnie pani Monic jest u nas na noc. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po czym weszłam do pokoju. Udałam się do łazienki, by się załatwić, po czym położyłam się w kostiumie do łózka, w ogóle się nie przykrywając. ten dzień, a raczej wieczór uważam za udany. No nie licząc tego incydentu z kolesiem i całą bójką chłopaków. Nie lubię za bardzo tego święta, lecz teraz mam ochotę to przeżyć jeszcze raz.

________
Rozdział ten, nie jest aktualną kontynuacją ogólnej historii.
Życzę wszystkim Strasznego Halloween!  :)

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 14

Znalazłam się przed drzwiami mieszkania Grace. Były otwarte, więc weszłam i udałam się do toalety. Siedziała na niej cała we łzach. Szybko wykręciłam numer karetki. Zjawili się lada moment, po czym zabrali Grace. Szkoda, że nie zabrali mnie ze sobą. Wyszłam, zamykając mieszkanie na klucz, po czym ruszyłam piechotą do pobliskiego szpitala.
- Co się stało? Czekałam na ciebie przed kawiarnią. - powiedziała Nikolina, idąc tuż obok mnie.
- Grace miała wypadek i zabrali ją do szpitala. Właśnie tam idę. - odpowiedziałam.
Druga przyjaciółka postanowiła udać się ze mną. Po paru minutach, znalazłyśmy się w holu szpitala. Podeszłam do jednej z pielęgniarek, by spytać się, gdzie leży Grace. Nie była w stanie mi powiedzieć. Nikolina zaczęła wchodzić do wszystkich pokoi, jakie się tutaj znajdowały. Chyba jej nieco odbiło. Znalazła! Chyba cofnę tamte słowa. Weszłyśmy do środka. Krótkowłosa brunetka, leżała nadal będąc w łzach. Podeszłam do niej i chwyciłam za rękę. Bałam się o cokolwiek spytać. Do pokoju, wszedł doktor.
- Mam dobre wieści. Nie poroniła pani. - oznajmił.
Zdziwiłam się. Przecież widziałam, że przyjaciółka bardzo cierpi i jeszcze ta krew!
- To co mi było? - spytała.
- Sami do końca nie wiemy, lecz można wykluczyć poronienie. Niestety mam i też złe wieści. Musi pani pozostać w szpitalu góra trzy dni.
Widziałam, że miała ochotę jeszcze bardziej się popłakać. Przytuliłam ją, przy czym dołączyła do nas Nikolina. Gdy lekarz wyszedł, wykonałam telefon. Chciałam poinformować mamę Grace, lecz nie była by pewnie zadowolona. Nie powiem jej "Grace jest w szpitalu i prawie poroniła... tak jest  w ciąży". Wybrałam numer Jason'a. Mam tylko nadzieję, że odbierze.
- Tak?
- Jason, możemy się spotkać? - zaryzykowałam.
- Po co chcesz się widzieć? Już dosyć narobiłaś. Lepiej módl się, aby nie wywalili nas z torbami.
- Nie chciałam tego, Naprawie to jak tylko się da. Teraz jestem w szpitalu.
Przez moment, w słuchawce zapadła cisza. Myślałam, że się rozłączył czy coś.
- Co się stało? - w końcu spytał.
- Grace zasłała.
- Niedługo przyjadę. - rozłączył się, nawet nie zdążyłam nic powiedzieć.
Wróciłam do przyjaciółek.
- Nie musicie ze mną tutaj siedzieć. - powiedziała z uśmiechem - Możecie iść ratować kawiarnię.
- Skąd ty... Nikolina ci powiedziała. - splotłam ze sobą ręce.
- Tak. Nie chcę abyś straciła pracę. No dalej!
Nikolina chwyciła mnie za rękę i wyszłyśmy. Wypytywała mnie czy wiem jak wygląda ten cały koleś ze sanepidu. Nie trudno go rozpoznać.W pewnym momencie, zauważyłam go, jak siedział w dosyć drogiej restauracji. Weszłyśmy do środka, po czym usiadłyśmy dwa stoliki od niego, lecz na przeciwko. Zobaczyłam, że przyjaciółka, poprawia sobie dekolt. Nie wiedziałam co ona za bardzo planuje, ale zaczynało mi się to trochę nie podobać. Uśmiechnęła się do mnie i wstała udając  się w kierunku mężczyzny.

***

Szłam swoim seksownym i bardzo przyciągających mężczyzn krokiem. Jeszcze raz sprawdziłam czy mój biust leży idealnie.
- Cześć kochanie! Dawno do mnie nie dzwoniłeś. - powiedziałam, podchodząc do mężczyzny w garniturze, po czym usiadłam mu na kolana i objęłam go jedną ręką.
Był totalnie zszokowany!
- My się znamy? - zapytał.
- Oczywiście! Parę dni temu przespałeś się ze mną. - pocałowałam go w policzek - Może zamówiłbyś mi jakiegoś drinka, jak ostatnio? - poprawiłam sobie włosy wolną ręką.
Mężczyzna zawołał kelnera i zamówił dwa drinki "Cosmopolitan". Lada moment, nasze drinki przybyły, po czym chwyciłam swój kieliszek. Wzniosłam toast za nas i zrobiliśmy po nie dużym łyku.
- Możesz mi odświeżyć pamięć? Nie pamiętam cię już za bardzo.
- Pewnie! Jestem Nikolina i wyrwałeś mnie w klubie Go-Go. Zamówiłeś wtedy drink z dodatkiem cytryny. A potem poszliśmy na całość. - mężczyzna prawie się udusił.
Zauważyłam, że Aria miała dosyć dziwną mię. Pewnie nie spodziewała się, że umiem aż tak omamić facetów. Mam tylko nadzieję, że mnie za to nie zabije.
- Możesz mi przypomnieć swoje imię? - spytałam.
- Steven.
Chwyciłam kieliszek, aby się napić. Imię miał takie sobie. Zaczęłam mu patrzeć prosto w oczy. Miał niebieskie. Chwyciłam jego twarz i zaczęłam całować go w usta. Miałam niesamowite przeczucie, że podobało mu się to.
- Chyba teraz sobie przypomniałem. - wymamrotał.
Pierwszy raz na oczy mnie widzi,  a czuje się jakbyśmy się już widzieli. Teraz stwierdzam, że nie byłam jedyna. Ciekawe co na to jego zona. O ile ją ma. Wstałam z jego kolan. On również wstał, po czym chwycił mnie za rękę i zaczął mnie gdzieś prowadzić. Nie miałam pojęcia gdzie. Spojrzałam na moment na Arię. Chyba się zaczynała o mnie bać. Stanęliśmy przed drzwiami do toalet. Zostawił mnie przed nimi i poszedł się załatwić. No chyba, że zakłada kondoma. Po chwili wyszedł.
- Myślałam, że wieczność mam na ciebie czekać. - chwyciłam go za garnitur i przyciągnęłam do siebie, aby go namiętnie pocałować.
Nasze usta się dotknęły. Oparta byłam o ścianę. Nagle, poczułam, że jego pocałunki są niesamowite. Nikolina, ogarnij system! Masz już chłopaka, więc nie możesz ponownie otworzyć swego serca dla kogoś innego. Byłabym wtedy totalną dziwką. A może teraz właśnie się nią stałam? Weszliśmy do jakiegoś dziwnego pomieszczenia. Walnęłam się niechcący podajże o jakiś kij. Steve cały czas mnie całował. Od ust, aż po szyję. Czułam, że moje ciało zaczynało płonąć. Miałam ochotę się rozebrać. W zasadzie, nie musiałam tego robić. Sam to zrobił. Byłam w samym staniku i stringach. Z uśmiechem na twarzy, ściągnęłam jego garnitur, po czym krawat i koszulę. Jak na trochę starego człowieka, miał trochę umięśnione ciało. To mi się zaczynało podobać. Odpięłam jego spodnie, po czym zsunęłam aż do nóg. Miał niesamowite bokserki w groszki. Trochę śmieszne, lecz podobało mi się to nieziemsko. Ciągnęłam je, by jego gnat miał jak oddychać.Był ogromny ! I oczywiście, chronił go kondom. Bez zastanawiania się, Steve wsadził go w moją pochwę. Pchał i pchał. Ahh..... Oh....... Aaaaaaaaaaahhhhhhhhh...! Słyszałam, jak przez jakiś czas sam jęknął. Wiem doskonale, co się wtedy stało. Wyjął penisa, odwróciłam się i zaczęłam go całować. Tak namiętnie, że prawie oddech straciliśmy.
- Mam dla ciebie prośbę. - zaczęłam.
- Co chcesz, skarbeńku.
- Słyszałam, że byleś w takiej pewnej restauracji. Caffecake.
- Zgadza się. Sprawdzałem czy kawiarnia nadaje się do zamknięcia. - pocałował mnie w szyję.
- I nadaje się? - wykrztusiłam te słowa z jękiem.
- Kelnerka była dosyć niemiła i surowa, ale nie zamierzam jej zamykać. Mają tam pyszne jedzenie i niesamowitą kawę.
Kamień spadł mi z serca. Zaczęliśmy się już ubierać. Chwyciłam go za rękę i mocno pocałowałam.
- Dziękuję, Steve. - uśmiechnęłam się promiennie do niego.
- Nie musisz dziękować. Jak będziesz miała ochotę, to możemy to powtórzyć. - mrugnął do mnie okiem.
Nie mogłam się nie zgodzić. Wyszliśmy z tego dziwnego miejsca.

***

Zaczynałam się niepokoić. Długo nie wracają.  co jeśli on ją zabił? Nie. Nie mogę mieć takich czarnych myśli.
- Już jestem i wszystko załatwione.- powiedziała Nikolin, siadając na przeciwko mnie. - Zamawiamy coś?
- Co ci powiedział? - zapytałam, zaciekawiona.
- Powiedział, że nie miał zamiaru zamknąć kawiarni.
Zdziwiłam się. Jason powiedział mi, że mogą ją zamknąć. Podeszła do nas kelnerka i przyjaciółka zamówiła Martini z lodem.
- A co was tak długo nie  było?
- Rozmawialiśmy. - przyjaciółka dziwnie się uśmiechnęła i zrobiła łyk drinka.
Również się napiłam swojego. Po godzinie, zaczęłyśmy się zbierać do domu. Nikolina odprowadziła mnie aż pod sam dom.
- Zobaczymy się jutro? - spytała.
- Wiesz, dam ci jeszcze znać.
- Jasne. Jak coś to dzwoń. - powiedziała, oddalając się.
Pomachałam jej i weszłam do domu. Było już ciemno, więc pewnie tata spał. Po cichu nalałam sobie soku, który leżał na stole w kuchni i go wypiłam. Udałam się na górę. Szybko się umyłam, po czym przebrałam w piżamę. Położyłam się do łóżka. Zaczęłam myśleć o Grace, że nic jej nie jest oraz o tym, że ten koleś ze sanepidu nie zamknie kawiarni. To bardziej mi ulżyło. A niech to! Na śmierć zapomniałam, że miałam się w szpitalu widzieć z Jason;em. Mam nadzieję, że nie będzie na mnie ponownie zły. Zamknęłam powoli oczy, aby zapaść w sen.